Tydzień czwarty, dzień 22 lipiec, minął już miesiąc od kiedy Liam wyjechał. Co raz mniej razy dzwoni do mnie lub pisz, to pewnie przez jego grafik pracy. Siedziałam na piasku razem z Adrianem, ptaki szukały resztek jedzenia w piasku a my pierwszy raz od tak dawna rozmawialiśmy ze sobą jak rodzina.
- To teraz sławna kuzynka jesteś… – wymruczał i szturchnął mnie ramieniem.
- Jesteś naprawdę bardzo zabawny. Nie ja jestem sławna tylko mój chłopak. Chociaż i to wcale nie jest fajne.- odpowiedziałam mui podeszłam bliżej bałwanów wodnych, które robiły szlaki na piasku.
- Dlaczego? – zapytał i podszedł bliżej mnie.
- Paparazzi, długie rozłąki, brak czasu dla siebie… – wydumałam. – Mam dalej wymieniać?
- Nie musisz, rozumim już. – powiedział, podniósł mnie i pobiegł ze mną do morza.- Trochę orzeźwienia ci nie zrobi!
- Adria…. – zanim zdąrzyłam dopowiedzieć byłam już zanurzona w wodzie. Wstałam po mału a kiedy kuzyn się odwrócił skoczyłam na niego z impetem i przewróciłam go do morza.- Ten się śmieje kto się śmieje ostatni kuzynku. – zaśmiałam się i ochlapałam go.
- Więc wyzywasz mnie na wojne? – wybuchnął śmiechem i zaczęliśmy się chlapać jak kiedyś gdy byliśmy młodsi.
- Ad, musimy wracać robi się późno a obiecałam cioci, że wrócimy wcześniej, a do londynu mamy całe 2 godziny drogi.- oznajmiłam.
- No dobra chodźmy.k odpowiedział, zdjął koszulkę i wykręcił ją by nie była zbyt mokra.
- Jak na 15-latka to masz niezłe mięśnie… Czym ty się faszerujesz? – zaśmiałam się i wskazałam na brzuch blądna.
- Joging codzienie po 2 godziny, wieczorem 100 brzuszków i 100 pompek. Ogólnie to co tygodniowa siłownia.- uśmiechnął się szarmancko i poszedł w strone auta.
Siedzieliśmy w audi wujka, prowadziłam auto jadąc 80 km/h.
- Cieszę się że chociaż z tobą mogę tak normalnie po Polsku porozmawiać.- powiedziałam i uśmiechnąłam się do niego.
- Bardzo mi miło.- odpowiedział i ubrał czarne raybany.
- Mogę wiedzieć dla kogo tak pakujesz? – zapytałam.
- Yy… Nie ważne. – zarumienił się.
- Wiesz mam znajomości…-zaśmiałam się.
- Kojarzysz koleżankę Eleanor?- zapytał.
-którą, Alice?- popatrzyłam na niego.
- Nie, Mary… Blądynka, długie nogi piękny uśmiech i zielone oczy…- rozmarzył się.
- Ah,,, Mary Sparkson… No miła dziewczyna.- puściłam oczko.
- Ale nie mów mamie. Przyrzeknij!- popatrzył na mnie poważnie.
- Przyrzekam. Dobra wyskakuj jesteśmy. – powiedziałam i wyszłam z auta. Kiedy wchodziłam po schodach dostałam sms.
„Przepraszam, że się nie odzywałem. Od rana do wieczora wywiady występy. Kocham cię i przepraszam, zadzwonie jeszcze dzisiaj o 14. Zapomniałem strefy czaowe. Więc dobranoc kochanie. Liam” odpisałam krótko dobranoc i zamknęłam za sobą drzwi. Ciągle miałam wrażenie jakby ktoś mnie obserwował.