Siedziałam na brzegu basenu opalając się na słońcu. Było gorąco dlatego chłopcy kąpali się w basenie. Chlapali wodą na wszystkie strony.
- Chłopcy! – krzyknęłam, bo zostałam właśnie pochlapana zimną wodą, co wywołało na mojej skórze wstrząs.
- No co?! Nie wystarczy ci że dla ciebie założyłem spodenki do kąpieli.-zaśmiał się Harry- To wszystko dlaciebie żebyś nie czuła się speszona, więc nie narzekaj.
- Hahahaha.- powiedziałam żartobliwie. Ze śmiechu wyrwał mnie zapach, który kochałam. I oddech, który słyszałam codziennie odkąd ciotka pozwoliła mi nocować w domu One Direction.- Cześć kochanie.- powiedziałam i odchyliłam głowę do tyłu.
- Hej… – przywitał się, podszedł i pocałował mnie. Nagle poczułam że jestem w wodzie.
- Harrrrrrrry !!!!!!!- krzykłam i zaczęłam bić go pięściami po mięśniach ramion.
- Nie bij ! LOUIS! Louis! Ratuj wściekła Polka mnie atakuje ! – krzyczał Harry.
- I bardzo dobrze. – zaśmiał się Louis i zrobił nelsona na szyi Harrego. Zauważyłam, że Liam z Niallem porozumiewają się wzrokiem. Jednak nie chciałam w to wnikać.
Leżałam na trawie, a promienie słońca pieściły moje ciało. Poczułam, że Liam podniósł lekko moją głowę i położył sobie ją na nogach.
- Liam, co jest? Jesteś jakiś nie obecny.- powiedziałam i przejechałam dłonią po jego twarzy. Po tym odruchu po jego policzku popłynęła łza.
- Kate, wiesz żee jesteś moim światem. Mało, coż mi z świata skoro nie miałbym życia, a życiem jesteś ty.- nachylił się nademną tak, że nasze nosy dotykały się końcówkami.
- Tak wiem. Ale co cię tak wzieło na wyznania? – zaśmiałam się i szybko skradłam mu całusa.
- Muszę ci coś powiedzieć, ale obiecaj, że nie uciekniesz i nie będziesz płakała. Wystarczy że ja to robie.- uśmiechnął się przez łzy. Byłto chłopak o niezwykłym sercu i wrażliwości, był to chłopak, który zawładną moim sercem, który teraz płakał jak mała dziewczynka.
- Obiecuje.- wyszeptałam.
- Bo, mamy… Znaczy wyjeżdżamy…. I nie mogę….- powiedział, i otarł łze mimo tego jedna kapła na mój policzek.- Nie mogę tak cię tu zostawić. Boję się, że poprostu. Zapomnisz o mnie…
- Godząc się być twoją dziewczyną, brałam pod uwagę wszystkie możliwości. Przemyślałam i zaakceptowałam te przeciwności losu.- powiedziałam.- Na jak długo wyjeżdżacie?
- 7 miesię…ęcy.- wyjąkał .
- Nie płacz! To raczej ja powinnam się bać że ktoś mi cię zabierze. Przecież to nie ja mam 3 miliony zakochanych adoratorów. – próbowałam go rozśmieszyć.
- Przyżekam ! Nie popatrze się na rzadną. Chyba że będzi mi przypomnać Ciebie.- powiedział.
- Tylko wiesz, mój klon może być ładniejszy odemnie głuptasie. – zaśmiałam się i pocałowałam go.