Myślałam, że od kiedy jestem z Liamem wszystko będzie się układać w 100 o/o dobrze. Jednak ostatnimi dniami czuję napięcie pomiędzy naszą siódemką. Tak naprawdę sama nie wiem co się stało.
- Liam skarbie mógłyś tu podejść?- zapytałam.
- Tak, już idę… – odpowiedział.- Co się stało?
- Powiedz mi co się dzieje. Czemu nie jest jak dawniej.? – popatrzyłam na niego pytająco.
- A co się ma dziać? Skarbie, jest tak jak było. Nic się nie zmieniło. Kocham cię, i nic tego nie zmieni.- odgranął włosy z mojej twarzy i pocałował moje czoło.
- Skoro tak twierdzisz…. Dobrze jestm troszke zmęczona idę spać.- powiedziałam.
- Jeżeli nie masz nic przeciwko to pójdę z chłopakami do klubu? – oświadczył i patrzył się na mnie przepraszająco.
- Dobrze, przecież nie jesteś moim więźniem.- zaśmiałam się.
- A uwierz że chciałbym być kocico. – uśmiechnął się łobuzersko i wyszedł. Ja pochwili poszłam spać.
*Ze strony Liama*
- Chłopaki zrozumcie, to nie jest takie proste jak wam się wydaje.- powiedziałem popijając pepsi.
- Co nie jest proste? Powiedzieć dziewczynie że jedziesz w tourne i nie będzie cię nie wiem… Miesiąc.- powiedział ostro Louis.
- Lou, gdyby miesiąc. Ale to jest 7 miesięcy.- odpowiedziałem, biorąc następny łyk pepsi. Za mną stał nasz ochroniarz przyglądając się naszej rozmowie jednocześnie szukając zagrożenia.
- Liam, zrozum prędzej czy później musisz jej to powiedzieć, a czym wcześniej tym lepiej dla was obojga. A wiesz przecież że za cztery dni wyjeżdżamy.- powiedział spokojnie Niall i poklepał mnie po ramieniu.
- Czy wy nie możecie zrozumieć, że nareszcie znalazłem kogoś kto mnie rozumie. Powiem jej w odpowiednim czasie.- powiedziałem.
- Czyli rozumiem że godzine przed wyjazdem?- oburzył się Harry.
- Nie, jutro. – powiedziałem i wyszłem z lokalu.