18 WRZEŚIEŃ 2013   3:30 a.m
*Perspektywa Liama*

Wymknąłem się jak najciszej potrafiłem z pokoju gdzie Kate spała.  Zszedłem po schodach na dół gdzie przy stoliku siedzieli już wszyscy chłopcy to jest : Lou, lekko przymulony Harry, Zayn, Niall z bułką w ręce i Josh. Płomień świeczki stojącej na blacie lizał płomieniem nieregularnie powietrze, a mocny wydmuch powietrza z płuc Nialla przerywał jego drganie. Dosiadłem się do nich i wydusiłem pół głosem.

- Macie już pomysł ? Harry, znalazłeś już odpowiednią ekipę ?

- Tak, tylko zastanawiałem się jak ich przemycić do domu. Dziewczyny trzeba gdzieś zabrać.-wyszeptał kręciołek patrząc uważnie na resztę przyjaciół.

- Ja się tym zajmę. – zgłosił się Josh.  – Co powiecie na zabranie ich do centrum handlowego ?

- Idealnie. – wyrzekłem.  – Reszta nam pomoże ?

-Yhmm… – przy mruknął Niall kiwając potakująco głową.

- Więc zbiórka 8.00 a.m . Plan działania jasny.  Josh, odbierzesz dziewczyny 7.50 a.m ?- zapytałem

- Ok. Więc się zmywam. Cześć. – powiedział i zamknął jak najciszej umiał drzwi wychodząc.

- My też się zmywajmy. Aga się budzi jak mnie nie ma długo w łóżku. – zaśmiał się Harry i pobiegł na górę, my po chwili zrobiliśmy to samo.

 

7.45 a.m TEGO SAMEGO DNIA

*Perspektywa Harry*

- Gdzie on jest ?- mówił Liam próbując zachować spokój, ale nie zbyt dobrze mu to wychodziło miotając się po korytarzu. Po jego słowach do pokoju wbiegł Josh z wielkim uśmiechem na twarzy.

- Jestem, jestem. Bez paniki ! – krzyknął a Liam uderzył go lekko w głowę.

- Następnym razem się nie spóźnij ciołku.- powiedział.

- Ok, ok. Gdzie one są ? – zapytał blondyn a na schodach ukazały się 3 dziewczyny, Aga, Kate i Ala.

- To idźcie już. Szalejcie, Josh wszystko stawia. Hahaha, bierzcie co chcecie i nie żałujcie sobie. To Josha kasa.- powiedział Louis. Josh otworzył drzwi i wypuścił dziewczyny, przed wyjściem obrócił się do nas i poruszał ustami tak wyraźnie że dało się z nich wyczytać „DZIĘKI WIELKIE”.

Podeszliśmy do okna a kiedy dziewczyny odjeżdżały pomachaliśmy im. Kiedy znikły z pola widzenia zrobiło się zamieszanie. Ja wprowadziłem tyłem ekipę przygotowawczą, a Niall oprowadził ich po domu poczym sam zatrzymał się w kuchni.

- Niall ! – krzyczał Liam

- Jestem. – oznajmił i przybiegł szybko.

- Zajdź po dziewczyny. Zapytaj czy mają wszystko przygotowane. – na jego słowa Niall pobiegł na górę, a za chwilę zbiegł z nimi.

- Wszystko, jest. Nawet nie wie cie jak trudno było ukryć to… – wskazała na wielkie pudła ozdobione w dekoracyjny papier i kokardy – Przed nimi obiema.- wydusiła Ola opierając się o jedno z nich.

- Więc bierzemy się do roboty. Raz raz ! – krzyczał Liam klaszcząc w ręce i poganiając wszystkich do pracy. Podszedłem do niego i klepnąłem go w ramie poczym dodałem.

- Li, nie przejmuj się tak tym, bo padniesz na zawał. Zacznę się obawiać że jesteś bardziej podekscytowany niż one. Haha.

- Wiem… – powiedział i kontynuował swoje poganianie.

 

9:53 a.m
*Perspektywa Josh*
Nie krępując się dziewczyny brały coraz to więcej sukienek, butów a nawet biżuteri.
- Po co wam tyle tego ?- zapytałem, one popatrzyły się na mnie krzywo i wróciły do rozwalania mojej forsy. – Powinnyście się cieszyć że jestem taki fajny i dobry.

- Tak, Josh, wiemy kochanie. – powiedziała Ala i pocałowała mnie w policzek, poczym zawiesiła na mojej ręce następną torbę.

- Dzięki. – powiedziałem i poprawiłem ją żeby nie gniotła mnie w ręke.

- To teraz gdzie ? Myślę że od zakupów na razie odpoczniemy. Do kina teraz na tą nową komedię romantyczną – powiedziała Aga patrząc na Kate, która dodała.

- Jak urodzić i nie zwariować. Podobno fajna. – popatrzyłem na nie przerażony.

- Ja nigdzie nie idę. Idę na Batmana. – dodałem.

- Z tego co mi się wydaje, dzisiaj jesteś do naszych usług.- zaśmiała się Kate i pociągła mnie za wolny palec.

- Błagam nie……

- Tak kochany, wyciągaj portfel – zaśmiała się Aga. Przewróciłem oczyma i podążyłem za dziewczynami. Zrozumiałem że jestem ich więźniem, który za wszystko płaci. Z jednej strony wiedziałem o tym zgadzając się na plan zabrania ich z domu pozostawiając resztę w domu, by mogła dobrze zaplanować cały wieczór. Z drugiej strony byłem do nich przywiązany i nie miałem nic do mówienia.

- Idziesz ?- powiedziały razem.

- Nie mam wyjścia… – powiedziałem i przerzuciłem torby przez ramię.

 

10:10 Dom One Direction

*Perspektywa Liama*

- Gdzie jest tort ??!!- krzyczałem jak głupi. Pogubiłem się w tym całym niespodziankowy party.

- Spokojnie jedzie… Nie denerwuj się. Jeszcze twoje nerwy przejdą na mnie. A uwierz nie chce być bardziej zestresowany. – powiedział Harry wykręcając numer do cukierni. Ręce trzęsły mu się bardziej od moich.

- Będą dwa torty ?- zapytałem, loczek pokiwał głową i dodał:

- Tak jak się umówiliśmy. Będą dwa ale jakby połączone w jedno. – powiedział loczek i poszedł do salonu.

- Świetnie..- powiedziałem do siebie pobiegłem do Żelki i Oli na górę gdzie przygotowywały pokoje. To znaczy balony, wstążki i inne takie. – Ładnie… oby tak dalej. Ja lecę załatwić… hmm… nie ważne.

- Liam ? Czy my o czymś nie wiemy ? – zapytała dziewczyna

- Tak nie wiecie, i wcale nie musicie wiedzieć. To jest coś specjalnego dla Kate… Jest to jej dzień i chce coś dla niej zrobić. – powiedziałem i wyszedłem na balkon.

 

- Jesteśmy umówieni tak ? Za dwadzieścia minut, dobra… Dziękuje – powiedziałem i pospiesznie wybiegłem z domu łapiąc jeszcze prawo jazy i kluczyki. – Będę do dwóch godzin ! Harry teraz ty przejmujesz pałeczkę !

 

11:20

*Perspektywa Harrego *

Siedziałem w miejscu, przynajmniej próbowałem. Bałem się że Josh nie da rady utrzymać na tak długi czas dziewczyn z dala od domu. Ala miała mu w tym pomóc, ale została także wyprowadzona z domu bo jak sama powiedziała „ Jeżeli nie będę w pobliżu Agi to będę do niej wydzwaniać i mogłabym się wygadać ! A po pierwsze to chciałabym pilnować mojego chłopaka….” A kiedy popatrzyliśmy na nią pytająco zaśmiała się i dodała „No dobra, ale przecież należy mi się coś od mojego chłopaka, w szczególności jeżeli chodzi o ciuszki.” Ustąpiliśmy. Ala zdobyła to czego chciała my mieliśmy/mamy o jednego panikującego człowieka mniej. Zabrałem się do przygotowywania miejsca dla DJ – Zayna. Powiedział że może po raz kolejny zadebiutować na scenie urodzinowej, ale tylko pod jednym warunkiem. Jeżeli będzie mógł wyskoczyć z tortu. Po wielu godzinach sprzeczek, doszliśmy do porozumienia. Zayn zagra na scenie ale on zyska 50 dolarów i wyskoczenie zza toru żeby uniknąć nie potrzebnych strat. Niall przybiegł z gitarą, położył ją na stojak i usiadł obok mnie.

- Pomóż w czymś ? Nie mam nic do roboty.- powiedział blondyn i przyłączył się do mnie.

- Gdybyś mógł to zapytaj Malika jaki chce kolor napisów. – powiedziałem a Niall posłusznie pobiegł do Zayna.

 

- Powiedział że biały, tak żeby świecił w ciemności.- zaśmiał się Niall i zaczął wygrywać na gitarze znane mi utwory.

- Ahaa, dzięki. – powiedziałem i zabrałem się do przygotowywania.

 

 

15:30

*Perspektywa Josha*

- Prawda że film był fajny ? – powiedziała Kate

- Nooo! Hahah ten mały Jordan Hahaha, albo Davis ! Hahaha- śmiała się Aga.

- Jezu ! Zapomniałam torebki ! – krzyknęła Ala

- Rozumię że mam po nią zajść. – powiedziałem.

- Jakbyś mógł, tylko biegnij kochanie. – powiedziała dziewczyna, a ja pobiegłem a za sobą usłyszałem

- Davis ! Davis ! Davis ! Hahahahahahah

 

16:20

*Perspektywa Liama*

Wprowadzałem gości do domu, z każdą minutą ilość ludzi zwiększała się znacznie.

- Zaciemnijcie okna i pogaście światła. Wszyscy idą się schować na górę. Kiedy Harry, albo ja napisze Żanecie.- wskazałem na szatynkę- … sms’a Wtedy wszyscy zbiegacie na dół i krzyczycie wszystkiego najlepszego. Harry wchodzi z tortem i Zaynem..- popatrzyłem na bruneta – Potem prezenty i impreza. Wszyscy mają się bawić jak najlepiej. Hahah ale miło by było gdybyście nie rozwalili nam domu.

 

Wszyscy zaczęli się chować, mijały minuty i wtedy Josh napisał sms. Za 5 minu będziemy.

- Jadąąąąąąąąąąąąąąąąąąąą ! Za 5 minut będą!!!!!!!!!!!! – krzyczałem i biegałem po domu jak głupi.

- Li, usiądź i zachowuj się normalnie. Pamiętaj ma wyjść że zapomnieliśmy, a nie że umarłeś na zawał.- zaśmiał się Niall próbując mnie uspokoić.

- Dziękuje Niall.- powiedziałem i przytuliłem go a on usiadł obok mnie i zaczął grać na gitarze.

 

17:01

*Perspektywa Nialla*

W drzwiach stanęły trzy osoby, Ala, Aga i Kate , która obserwowała nas uważnie.

- Nie zapomnieliście o czymś ?- zapytała nerwowo.

- Yyy… A tak… Kate, Aga… – zacząłem

-Tak?- popatrzyły na nas z nadzieja w oczach.

- Zapomnieliśmy zrobić obiad.- powiedział Liam, mało co nie wybuchając ze śmiechu.

- Wytrzymaj jeszcze trochę- myślałem nerwowo obracając telefon w kieszeni.

-Serio ?? Tylko tyle ? Wszystkiego się po Tobie spodziewałam ale tego… – lamentowała Kate, Liam popatrzył na mnie nerwowo dając mi znak żebym już wysłał tego sms. Nacisnąłem przycisk i klepnąłem łokciem Liama.

- Kate, spokojnie…- powiedziałem

- Spokojnie ? Wiesz co, to jest najgorsze że od rana nikt nam nie…- w tym momencie z góry wybiegli goście krzycząc niespodzianka, a Kate dodała pomału.- Nie… złożył… życzeń.- popatrzyła oniemiała a Aga odruchowo chwyciła się ręki brunetki.

- To dla nas? – zapytała blondynka. Pokiwaliśmy głowami a chłopaki włączyli BBC RADIO 1. Wszyscy złożyli im życzenia dali prezenty, a nasz zespół został na ostatni ogień.

 

17:33

*Perspektywa Liama*

Nadeszła moja kolej najpierw podszedłem do Agi, złożyłem życzenia, potajemnie zdradziłem jej że Harry planuje dla niej wielką niespodziankę, dziewczyna uśmiechnęła się wymownie poczym  przytuliła mnie. Następna w kolejce była moja dziewczyna. Nie tylko Harry planował wielką niespodziankę dla swojej dziewczyny, ja też byłem tą osobą, ale nie miałem zamiaru zdradzać Kate że coś takiego planuje.

- Kochanie, w tym szczególnym dniu dla Ciebie chciałbym ci życzyć wszystkiego najlepszego. Żebyś ze mną jak najdłużej wytrzymała… Tak, jak najdłużej bo się na razie nigdzie nie wybieram. Więc wszystkiego najlepszego. A tu mam cos dla Ciebie.- wyciągnąłem z kieszeni kluczyk od porshaka.

- To dla mnie ? Kluczki? Haha- zaśmiała się brunetka.

- Tak, a do kluczyków dodatek… Zabrałem dziewczynę do garażu w którym stało Czerwone PORSHE 911 TURBO S CABRIOLET.

- aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! – rozległ się krzyk Kate, a po chwili dziewczyna już siedziała w wozie.

- Widzę że się podoba. – powiedziałem

- Tak… chodź tu. – powiedziała a kiedy podszedłem przycięła mnie do siebie.

- Takie Dziękuje bardzo lubię. – zaśmiałem się i wróciliśmy na imprezę.

Tort właśnie wjeżdżał. Był w kształcie dziewczyn. Siedziały obok siebie na ławce. I to był właściwie TOOOOOOOOOOOOORT. Bo był tak wielki że każdy robił z nim zdjęcia.

- Gdzie jest Zayn ? – zapytała Aga.

- Wolisz nie wiedzieć. – powiedział Harry. A po jego słowach Zayn wyskoczył z za tortu w kąpielówkach i czapką z świeczką na głowie obsmarowany był  lukrem.

- HAAAAAAAAAAAAPPY B-DAY ! – krzyknął i podbiegł przytulić dziewczyny.

- Głuuuuuuupku, będę cała klejąca ! haha- śmiały się obie.

- Trudnooo ! – śmiał się mulat, i nie puszczał ich dopóki Żelka go nie odciągnęła.

- Idźcie się przebrać. – powiedział Niall.

- Ale w co ? – zaśmiały się, w tym momencie do pokoju wszedł Josh opakowany cały w torby.

- Yyy.. miło by było gdybyście to zemnie ściągnęli. I tu macie całą szafę … Lol macie!- podał torby w których były sukienki, a dziewczyny poszły na górę.

 

10 MINUT POTEM

*Perspektywa Liama*

Wszystkie dziewczyny zeszły na dół oprócz Kate. Poszedłem na górę i wszedłem do naszego pokoju. Przy lustrze stała Kate spoglądając na siebie.

- To już dwa lata…- powiedziała, a po jej policzkach poleciały łzy. Podszedłem do niej bliżej i objąłem ją w talii. – Czemu oni odeszli? Czemu, zostawili mnie samą ? – powiedziała i patrząc w lustro odszukała moich oczu.

- Oni nie zostawili cię samą. Wiedzieli że znajdziesz się wśród odpowiednich ludzi, którzy pokochają cię bardzo mocno, i będziesz dla nich wszystkim.- powiedziałem i musnąłem jej obojczyk. Dziewczyna obróciła się twarzą do mnie i popatrzyła prosto w moje oczy.

- Myślisz że to oni spletli nasze drogi ? – zapytała a jej oczy zaczęły iskrzyć od łez.

- Ja tak nie myślę. Ja to wiem. – powiedziałem.

- Jesteś moim aniołem. – powiedziała i przytuliła się do mnie, poczym wyszeptała – Mamo, tato… Dziękuje.

 

19:24

*Perspektywa Harrego*

 

Żelka stała przy Zaynie, który zajmował swoje miejsce przy DJ-ce. Kate tańczyła z Liamem tak jak reszta tłumu. Aga siedziała przede mną przyglądając mi się uważnie.

- Mam coś na twarzy ? – zapytałem. Dziewczyna pokiwała przecząco głową i dodała.

- Jesteś dzisiaj taaki… dyskretny… nie czekaj… Tajemniczy… Tak tajemniczy to dobre słowo.- przeczesała dłonią włosy i dodała.- I like it !

- Idziesz zatańczyć ? – spytałem i wyciągnąłem dziewczynę na parkiet.

 

20:25

*Perspektywa Liama*

Objąłem Kate w pasie i usiedliśmy na schodach, za godzinę zabierałem dziewczynę, jako dodatkowy prezent w tajemnicze miejsce, ona o tym nie wiedziała, nikt o tym nie wiedział oprócz mnie i paru pośredników pomagających mi przygotować niespodziankę dla Kate.

- Jak się czujesz?  – zapytałem brunetki, ona oparła policzek o moje ramię i zaczęła bawić się moimi palcami.

- Lepiej… dużo lepiej. Dziękuje wam za to… Tak naprawdę to myślałyśmy z Agnieszką że o nas zapomnieliście.

- Naprawdę ? O was się nie da zapomnieć.- powiedziałem i przytuliłem dziewczynę, a po chwili zobaczyłem Harrego prowadzącego Agę na górę.

- Chyba nadszedł czas na niespodziankę… -powiedziałem.

-CO?- zdziwiła się Kate.

- A nic nic xx Kocham cię wiesz?- powiedziałem

- Ja ciebie też głuptasie.

 

20:31

*Perspektywa Harrego*(Część pisana przez @agnesochendal Dziękuje za pomoc :*)



< —– puśćcie !!

Minęła godzina 20:30 zabrałem Agnieszkę za rękę ,drugą zasłaniając jej oczy

- Chodź nie bój się ,coś ci pokaże.

Otwarłem drzwi do sypialni i zabrałem rękę z jej oczu. Dziewczyna z zaskoczenia zasłoniła usta. Pokój był ozdobiony tak ,że wyglądał jakbyśmy byli pod wodą. Światła migały naprzemiennie tak ,że wyglądało jakby promienie ostatniego letniego słońca odbijały się od tafli wody . Zasłoniłem firany ,znów złapałem rękę Agi i delikatnie przejechałem po niej opuszkami palców.

-Tu jest pięknie – w końcu się odezwała ,swoim lekkim głosem przytłumiła panującą pomiędzy nami ciszę .

-Zrobiłem to tylko i wyłącznie dla ciebie – uśmiechnąłem się ,jednak nie mogła tego zobaczyć ,ponieważ w pokoju panowała ciemność – Długo się zastanawiałem czy jesteś tą jedyną , nigdy nie poczułem takiego czegoś do dziewczyny i już wiem ,z kim chce spędzić resztę swojego życia -złapałem ją za drugą rękę i mocno przyciągnąłem je do serca .

-A ja już wiem z kim chce spędzić tę noc – wyciągnęła jedną rękę z mojego uścisku i położyła mi ją na ciepłym już policzku . Przybliżyłem głowę bliżej ,tak że stykaliśmy się czołami.

-Na pewno chcesz to zrobić ?-zapytałem coraz bardziej na nią napalony.

-Tak jestem tego na 100% pewna -zaśmiała się . Teraz już wiedziałem ,że to będzie najlepsza rzecz w moim życiu i to z nią . Zacząłem delikatnie muskać jej usta .Dotknąłem jej policzka i powoli zacząłem iść przed siebie ,tzn. ja szedłem przodem ,a Aga tyłem ,coraz mniejsza odległość dzieliła nas od łóżka ,na którym leżało setka płatków róż. Aga złapała mnie za koszulkę , coraz bardziej oddawać się moim pocałunkom .

W końcu usiadłem na łóżku nadal trzymając Agę za jej talię. Powoli ściągała ze mnie koszulkę , ja nie zostawałem jej dłużny .Odpiąłem jej suwak z tyłu sukienki ,jedną ręką błądząc po jej pięknie wyrobionej tali .Zdjęła ze mnie koszulkę ,zabierając się za rozporek od moich spodni. Już po chwili Aga była w samej bieliźnie ,przez co coraz bardziej mnie pociągała .Zdjęła moje spodnie ,a dokładnie to pomogłem jej w tym .Byłem w samych bokserkach .Aga spojrzała na ‚niego’ ,ugryzła wargę ,na co bardziej chciałem ją już w sobie poczuć. Próbowałem ściągnąć z niej stanik ,ale niestety nie udało mi się tego zrobić sam na sam ,dziewczyna widząc ,że nie daje rady z normalnym jak dla niej zapięciem ,pomogła mi i już po chwili starałem się dawać jej przyjemność nie ograniczając się w tym. Zaczęła się gra wstępna …. doprowadziłem ją do pierwszego orgazmu , całowałem ją po całym ciele, bez wyjątków . Widziałem jak bardzo mnie pragnęła , i wiedziałem jak bardzo ja pragnę jej, spojrzałem w jej oczy pytająco, dziewczyna pokiwała głową przez co dała mi zgoda na połączenie się z nią całym sobą. Czułem się idealnie dając jej to czego pragnęła… Byłem z odpowiednią osobą w odpowiednim miejscu, a dziewczyną z którą byłem, stała się jedyną rzeczą, którą pragnąłem i chciałem aby ona pragnęła mnie.

 

21:31

*Perspektywa Liama* Poza Londynem

- Gdzie idziemy ? – zapytała dziewczyna niecierpliwie ściskając moją rękę. Szliśmy parkiem do portu gdzie czekała na nas motorówka, która miała nas doprowadzić w odpowiednio już wcześniej zaplanowane przeze mnie miejsce.

- Poczekaj, bądź cierpliwa kochanie.- pocałowałem jej policzek i objąłem ręką w talii.

Kiedy doszliśmy do portu, wszedłem pierwszy do łódki, poczym podałem rękę Kate aby pomóc jej w przedostaniu się na pojazd.

- Usiądź. – powiedziałem.

- Okk… Ale obiecaj że nie chcesz mnie zostawić na środku jeziora czy co to tu jest. – wyrzekła dziewczyna obejmując się ramionami.

- Obiecuje. – zaśmiałem się i odpaliłem motorówkę. Płynęliśmy 8 węzłów.



<—-Puśćcie od 7 sekundy !

Spoglądałem cały czas na brunetkę  i jej reakcję kiedy z daleka można było zobaczyć wysepkę i oświetloną plażę. Z oddali było to rozmazane żółte światło, ale z każdym bliższym metrem można było zauważyć że staje się ono wyraźniejsze i pomarańczowe.

- Co to ? – zapytała zaskoczona dziewczyna.

- Przestań się wiercić haha to może dopłyniemy. – zażartowałem i przyspieszyłem.

Dopłynęliśmy do plaży, ku mojemu zaskoczeniu z dziewczyny oczu popłynęły łzy.

- Coś nie tak ? – zapytałem podnosząc ją do góry, ona pokiwała przecząco głową i schowała swoją twarz w moje ramię.- Nie płacz… Myślałem że będziesz szczęśliwa…

- Jestem, głupku szczęśliwa… Płaczę ze szczęścia… Nie każdy normalny chłopak robi coś takiego dla swojej dziewczyny.- powiedziała.- Musiałeś tutaj spędzić z dobre 4 godziny… Te świeczki, kwiatki…- spojrzała na jednego, który był w ziemi.- Czy to jest ?

- Kwiat Kadupul, jeszcze nie rozkwitł… Za 2 godziny… przed północą ma rozkwitnąć a potem zwiędnie…- powiedziałem.

- On tu był ? – zapytała.

- Znalazłem go w lesie, przesadziłem go tutaj… Pomyślałem że skoro on jest wyjątkowy… i ty jesteś wyjątkowa… Musisz go zobaczyć… Mimo że jest piękny nie dorównuje tobie…- powiedziałam a dziewczyna podeszła i pocałowała mnie delikatnie.

- Nawet ten kwiat nie potrafiłby przekazać twojej delikatności Liam.- powiedziała.

Zabrałem dziewczynę za rękę i pociągnąłem za sobą do willi, która tam stała. Oprowadziłem ją, a na ostatni rzut zostawiłem sypialnie. Na środku wielkiego oszklonego pomieszczenia stało magnetyczne łóżko, ozdobione płatkami hawajskich kwiatów a wokół niego były zaświecone świeczki zapachowe.

- Liam… Czy ty naprawdę wiesz co robisz doprowadzając mnie do płaczu ? – zaśmiała się dziewczyna.

- Właściwie to nie zbyt… Wiem tyle że robie to tylko po to żebyś była najszczęśliwsza.

- Wiesz czego chcę w tej chwili? – zapytała.

- Nie..

- Żebyś tu podszedł i doprowadził mnie do ostatniego etapu mojego szczęścia w tym dniu…- powiedziała dziewczyna ciągnąc mnie za rękaw mojej koszuli. Pocałowała mnie lekko poczym wpiła się bardziej w moje usta.

- Poczekaj… Zaraz przyjdę… – powiedziałem szybko biegnąc do łazienki, ogarnąłem się. A po chwili wróciłem na łóżku leżała dziewczyna, wpatrując się we mnie cały czas, zagłuszała moje myśli, jej wzrok przechodził każdą część mojego ciała… nawet każdą komórkę. Podszedłem i lekko ująłem w ramiona talie brunetki, musnąłem jej obojczyk, poczym odsunąłem delikatnie ramiączko jej stanika. Obrysowałem palcem lekko jej ramiona poczym znów pocałowałem ją… Dałem się ponieść sytuacji i bez chwili zawahania oddawałem się dziewczynie, którą kochałem. Ona też dawała mi się cała. Zerwała ze mnie koszulę i przyciągnęła moją twarz do swojej poczym namiętnie mnie pocałowała.

- Wiesz… nie chce już dłużej czekać… Zbyt długo na to czekałam.. – powiedziała dziewczyna dając mi znak że jest gotowa. Jak najdelikatniej mogłem starałem się dawać jej przyjemność, musnąłem jej usta jeszcze raz na koniec.

Popatrzyłem na zegarek, który wskazywał 23:50. Pocałowałem dziewczynę, która natychmiast obudziła się z uśmiechem na twarzy…

- Kate… chodź… Za 10 minut kwiat rozkwitnie… – powiedziałem, poczym wstałem z łóżka ubierając bokserki i spodnie od garnituru.

- Dobrze… poczekaj na mnie na zewnątrz zaraz wyjdę.- powiedziała, a ja szybko wyszedłem na pole by poprawić jeszcze całą dekorację, którą przygotowałem kiedy ona sapała. Zapaliłem świeczki, i lampki wokół poduszek. Wyciągnąłem wino z pod jednej z nich i położyłem na kocu obok kieliszków, i paluszków z chleba.

- Wszystko powinno być idealnie. – powiedziałem do siebie.

- Co powinno być idealne ? – zapytała Kate wychodząca z mieszkania, na dźwięk jej głosu obróciłem się i zobaczyłem że jest w innej sukience… Zwiewnej czerwonej, którą najwyraźniej dostała w prezencie od którejś z dziewczyn.

- Ty…- powiedziałem wstając i zatapiając się w jej ramionach czule muskając jej szyję. – Usiądź… Chciałabyś lampkę wina Osiemnastolatko ? – zaśmiałem się podając jej kieliszek.

- Z chęcią. – powiedziała i przeplotła swoją rękę przez moją, opierając się przy tym o moje ramię.- Ile jeszcze ?

- Zaraz się zacznie… – powiedziałem obserwując zdenerwowany kwiat i wodę, w której księżyc odbijał swój blask.

 

- Liam… tam coś jest … – powiedziała wystraszona, mocniej uciskając moją rękę. Spojrzałem w stronę, której się obawiała i wtedy wiedziałem że wszystko idzie zgodnie z planem.



<—- Puść x

- Nie bój się… Kwiat się otwiera… – powiedziałem, i dało się usłyszeć że z każdym wolniejszym ruchem płatków kwiatu słychać było nasilające się dźwięki muzyki. Z molo było widać zapalające się na nowo światła, było ich coraz i to coraz więcej, z każdą sekundą ich liczba powiększała się o jakieś 20 nowych. Dziewczyna patrzyła to na kwiat to na tamten brzeg.

- W tym kwiecie coś jest… – popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja odetchnąłem z ulgą dodając w myśli „Jest Wyszło !!”. Dziewczyna wstała a ja zrobiłem to samo, zabrałem pudełko z kwiatu, ukląkłem na jedno kolano, dziewczyna dała ręce na usta z niedowierzania, otwarłem pudełeczko i zabrałem głęboki oddech.

- Kate, dziewczyno która zostałaś moją podporą i jedną z najważniejszej części bez której nie mogę żyć, chciałbym cię spytać o jedną ważną rzecz… – zabrałem znów duży wdech i wytarłem spocona dłoń o spodnie – Czy chciałabyś zostać moją żoną ??

Dziewczyna się rozpłakała, popatrzyła na kwiat, potem na unoszące się tysiące lampionów nad jeziorem, które z minuta przybliżały się do nas, aż wreszcie spojrzała na mnie.

- Tak… Tak… Zostanę twoją żoną !! – krzyknęła przez łzy rzucając mi się na szyję. Wstałem podnosząc ją do góry i pocałowałem jej usta. Nie dało się ukryć że z moich oczy też popłynęły łzy szczęścia. Położyłem dziewczynę na piasek i włożyłem na jej drżący palec pierścionek, który w blasku księżyca, zaczął mienić się milionami barw. Popatrzyła na mnie i znów rzuciła się na mnie całując mnie i prowadząc w stronę brzegu jeziora.

- Zaraz wpadniemy do wody…- powiedziałem przerywając jej pocałunki.

- Trudno… – powiedziała i znów zajęła się moimi ustami. Weszliśmy po pas  do jeziora delektując się swoją bliskością. Nic nie mogło zatrzymać tej chwili. Nad naszymi głowami zaczęły unosić się lampiony. Dziewczyna zaśmiała się i odbiła jeden do góry aby ten wzniósł się wyżej.

- Teraz, już nie masz wyjścia… Musisz ze mną wytrzymać. – zaśmiałem się i podniosłem dziewczynę w górę.

 

EPILOG

 

Po ogrodzie pełnym kwiatów, biegała mała dziewczynka, jej oliwkową cerę owiewał wiatr rozrzucając jej ciemne loki. Dziewczynka usiadła na trawie i objęła tak samo uroczego jak i ona chłopczyka. Byli ze sobą związani.

 

Śpiewanie córko to jest łaska

śpiewanie to jest uśmiech losu

wdzięczna robota przy oklaskach

na życie całkiem niezły sposób

W ciągłej podróży hen w nieznane

pośrodku radosnego święta

przez wszystkie chwile rozśpiewane

To jedno ale wciąż pamiętaj

Zaśpiewała dziewczynka bawiąc się kwiatkami. Patrząc na trzylatkę widziałam w niej siebie, swoje odbicie, jednak jej oczy były odwzorowaniem jej ojca. Podbiegła do mnie tuląc się w moich ramionach.

- Gdzie tatuś ? – spytał chłopczyk.

- Zaraz, przyjdzie… Harry ! – zawołałam, a rozbawiony loczek wybiegł z domu trzymając za rękę Agę, która była w ciąży.

- Tutaj jest tatuś… – zawołał biorąc w objęcia chłopczyka.

- Mam coś dla ciebie.- wyszeptał blondynek.- To kfiatusek dla ciebie i mamusi.

- Dziękuje Louisku…- powiedział Harry, a w drzwiach zjawił się mój ukochany, zabrał córeczkę na barana biegając z nią po ogrodzie.

Patrząc na moich przyjaciół, wiem że niczego mi nie brakuje, ale kiedy widzę Liama z małą Amy, wiem że już nic nie mogło mnie lepszego w życiu spotkać.

 

Koniec

 

Cześć kochani :) Postanowiłam że zakończe tego bloga ;) Ale to nie znaczy że skończę z pisaniem… Jeżeli chodzi o resztę zespołu żyją swoim tokiem szczęśliwie ze swoimi dziewczynami. Jak możecie zauważyć Aga i Harry doczekali się Synka Louisa a wkrótce na świat przyjdzie nowy członek rodziny, Rose. Liam i Kate po swoim ślubie spędzili miesiąc miodowy na Majorce, gdzie zapoczątkowali rozwój swojej rodziny. Po powrocie z wakacji  Kate zaszła w ciąże i po 9 miesiącach dając Liamowi córkę Amy.

Ten dział chcę dedykować AGNIESZCE, która w dniu dzisiejszym obchodzi urodziny J Tak jak ja :P Wszystkiego najlepszego „bliźniaczko” ! Kocham was wszystkich J I kiedy założę nowy blog, na pewno was poinformuje ;) Jeżeli macie jakiekolwiek pytania, lub sugestie o czym może być następny blog zapraszam na mojego aska i twittera  —-
http://ask.fm/realkatehoran
i
http://twitter.com/realkateehoran
J Kocham Was !!