Przeciągłem się wstając z łóżka, zachaczając przytym stopą o końcówkę prześcieradła, uderzając całym sobą o podłogę.
- Co co co ? Co się dzieje !!? – krzyknęła wybudzona Agnieszka.
- Przepraszam, potknąłem się, oo… – po chwili zrozumiałem że to nie było żadne prześcieradło tylko ręcznik, który wczoraj rzuciłem po kąpieli.- O ręcznik… Przepraszam że cię obudziłem.
- Nic się nie stało, przynajmneij mogę się nacieszyć to bą z rana. Zanim…- przeturlała się przez łóżko i przybliżyła swoją twarz do mojej. – Pójdę do pracy. – pocałowała mnie i wybiegła z pokoju.
- A ty gdzie ? Myślałem że chce ze mną spędzić pare godzin? – zapytałam wymachując rękoma.
- Kochanie naucz się jedego, nie ufaj kobietą. Zajmuje łazienke.- krzyknęła a po chwili drzwi łazienki się zatrzasły. Wstałem i powoli zszedłem na dół.
Przy stole czekał na mnie stół zastawiony chinskim żarciem. Raczej do połowy zostawionym jedzeniem.
- Niall ? Czemu znowu prawie nic mi nie zostawiłeś ? – zapytałem.
- Co mam poradzić że byłem głodny.? – wymarudził biorąc gryz pizzy z wczoraj.
- Yyy, no może nie wiem… Nie jeść ? – zaśmiałem się a blądyn żucił do mnie ziarnkiem kukurydzy.- Oczywiście a teraz jeszcze marnujesz jedzenie.
*Perspektywa Ali*
- Niall, przyjdź do parku. Szybko ! – krzyczałam do telefonu.
- No już. Zaraz będę. Nie zje cię . – wydusił Niall przegryzając coś. Rozłączyłam się i pochwili moje ręcę zaczęły się trząść. Z dala zobaczyłam machającego do mnie chłopaka.
- O nie… – pomyślałam, na co nagle znowu zaczęłam się trząść.
- Cześć Ala! – krzyknął radośnie chłopak unosząc mnie do góry.
- Wcale nie jestem zestresowana, to mój chłopak to normalne. – powtarzałam sobie w myślach, poczym wydusiłam na głos.- Cześć Josh.