Szedłem ulicą patrząc w błyszczące od gwiazd niebo, mijałem przedmioty, które przypominały mi o Kate. Dzisiejszy wieczór miał mi pomóc przyzwyczaić się że jej już nie ma. Że mnie nie kocha, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.
„- Kocham Cię Liam…
- Ja ciebi też, już zawsze” przypominając sobie nasze dialogi, moje mięśnie zaczęły się spinać, przez co unieruchomiały mój każdy ruch.
„- Liamie Payne prosze mi natychmiast powiedzieć co się dzieje ! – przerwałem jej zbulwersowanie pocałunkiem, jej miękkie ciepłe wargi otulały moje. Przyjemne mrowienie objeło moje całe ciało.(…)
- Co się tu dzieje?- zapytał Niall.
- Właśnie dowiedziałam się że Liam….
- Właśnie wychodzi..- przerwałem jej i uciekłem na zewnątrz” To wspomnienie było jedym z moich ulubionych, ponieważ pocałowałem ją pierwszy raz. Mimo tego jak się zachowałem ona mnie znalazła, pamiętam jak ocierała mój policzek z łez jak powiedziała.
‚Chcę być z tobą, ty bądź ze mną wszyscy będziemy szczęśliwy, a my będziemy w siódmym niebie’
Idąc dalej zauważyłem lampe, pulsującą nie równo, było dokładnie tak samo kiedy spacerowaliśmy po parku. Nawet wiatr, był podobny do niej. Przepełniała go jakiegoś rodzaju delikatność, która otulała z rozkoszą kądą moją część ciała. Z moich rozmarzenia wyrwał mnie krzyk kobiety, ocknąłem się i pobiegłem za wydawanym dźwiękiem. Mijając sklep z owocami odgłos zaczął być donośniejszy, a kiedy byłem już w czarnej uliczce był na tyle wyraźny że mogłem rozróżnić śmiech dwuch facetów i krzyk dziewczyny. Podszedłem bliżej, zobaczyłem tylko kształt sylwetek podąrzających za dziewczyną, która płacząc cofała się aby uciec, jednak nie było tam wyjścia. Mężczyźni byli muskularni i rechotali do siebie głośno żartując z dziewczyny. Zobaczyłem obok drewniany kij beasbolowy, był najwyraźniej już zniszczony, bo poprzedni właściciel go zostawił. Podrzuciłem go kilka razy poczym podszedłem bliżej.
- Oj Panowie, nie powinno się tak traktować pań…- powiedziałem, a faceci od razu na to zareagowali odwróceniem się w moją strone. Jeden z nich podszedł bliżej. Wtedy dało się zauważyć że jego muskulatura to było tylko widmo nocy. Był to jakiś licealista, który szuka rozrywki po nocach. Zrobił jeszcze krok poczym przeklnął na mnie.
- Pierwsi ją znaleźliśmy!- powiedział to odstraszającym głosem, przynajmniej starał się to zrobić.
- No nie wiem czy ta dziewczyna, chciałaby być znaleźiona przez takie pasztety… -zaśmiałem się.
- Teraz to przegiołeś ***** – i znów przeklnął. Teraz też drugi chłopak podeszedł do swojego przyjaciela wyszeptali coś do siebie poczym zaczeli się do mnie zbliżać.
- Dwuch na jednego ? Panowie, nie chce żeby stała się wam krzywda…- powiedziałem, i kiedy byli wystarczająco blisko odrzuciłem kij do tyłu, a sam dałem umust moim tajemniczym zdolnością, które zdobyłem w podstawówce. Z wyskoku kopnąłem jednego w brzuch, tak że odleciał do tyłu, a drugiego złapałem w uścisku mojej nogi, tak że nie mógł się poruszać.
- Aa… Zapomniałem wam powiedzieć że mam czarny pas Karate.- wymruczałem, patrząc jak pierwszy chłopak ledwo się podnosi.
- Chcecie coś powiedzieć tej pani? – zapytałem dociskając twarz jednego łobuza do betonu.
- ******** ******* !- krzyknął jeden z nich.
- Ładniej ! Ona zasługuje na szacunek – powiedziałem i docisnąłem jego twarz jeszcze mocniej, tak że ledwo mógł oddychać.
- Przepraszam.! Teraz ze mnie zejdź bo mnie połamiesz! – krzyknął a ja wstałem, obaj popłosznie uciekli.
Podeszłem bliżej dziewczyny, która drżała w koncie uliczki.
- Nic ci nie jest? – zapytałem wyciągnąwszy do niej rękę. Dziewczyna rzuciła mi się w ramiona.
- Dziękuje…- jej twarzy nadal nie rozpoznałem, ale zapach perfum był dla mnie dośc rozpoznawalny by wiedzieć kim jest.
- Kate, ja cię kocham… I nie mogę żyć bez ciebie. Z tobą albo wogóle.- powiedziałem a jej wzrok podniósł się na mnie.
- Liam ? To ty ? – zapytała.
- Tak… Jesteś bezpieczna. – oznajmiłem. – Kate, czy potrafiłabyś się we mnie zakochać od nowa? Ja bez ciebie nie ist…
- Nie, Liam … Nie… – przerwała mi, a ja odruchowo odrzuciłem ją od siebie.- Nie czekaj ! -chwyciła moją dłoń – Nie mogę… Ponieważ ja nigdy nie przestałam cię kochać… Rozumiesz ? Ja cię Kocham ! -krzykneła poczym z nadzieją przytuliła się do mnie.
- Powinnienem był ich zabić, za to co ci zrobili…- wyrzekłem z pogardą do nich.
- Ważne że mnie znalazłeś, i uratowałeś nie wiedząc kim jestem.- powiedziała.- Kocham cię…
***
Dział był dedykacją, dla czepiaków którzy mi spokoju nie dawali <3 Agi, Ali, Żelci i Oli !

Myśle że fani Late (Liam i Kate) są szczęśliwi. Wyraźcie swoj opinie w komentarzach… Chciałabym ich naprawdę dużo.
Tak naprawdę ten rozdział mógłby być ostatnim… Skończył się happy endem. Powrotem głownych bohaterów do siebie. Ale nie chce go kończyć, chcę aby był jak najdłużej. Dziękuje wam że go czytacie chociaż nie zawsze komentujecie. Blog ma 4 mies. A ponad 5100 odwiedzających. Kocham was i licze na wasze zaangażowanie.
Wasza Kate <3