- To co dziś gdzie idziemy?- pytał zniecierpliwiony Niall.
- Dziś? Hmm… A może. – zamyślił się Liam i spojrzał na chłopaków.
- Myślisz o tym co ja? – powiedział Niall.
- Myśle że tak. – uśmiechnął się Liam.
- Jest ! Idziemy na mega wyżerke do KFC ! – krzycczał i skakał Niall.
- Nie.. Ty tylko o jednym. Kate zapraszamy cię do nas do domu. – powiedział Zayn.- Nie przyjmujemy odmowy.- uśmiechnął się łobuzersko.
- No dobra, nie mam wyjścia.- powiedziałam.
- No to komu w droge temu czas.- Powiedział Harry.
-Już nie świeć tak tymi cytatami.- zaśmiał się Liam.
Wyszliśmy z mieszkania, szliśmy bocznymi uliczkami. Wskoczyłam Liamowi na barana, a on udawał że się chwieje i zaraz spadnie. Poczym pobiegł udając supermana.
- A mnie Liam nigdy nie chce przewieźć na swoich umięśnionych baracch. – wyburknął Niall.
-Bo takich pięknych kobiet jak ty się nie ratuje . – zaśmiał się Harry.
Zeskoczyłam z ramion Liama i poszłam na przód .
- Gdzie mieszkacie ? – zapytałam.
- Tam – wskazał Zayn. Zobaczyłam duży biały dom. Koło niego był basen i boisko do piłki nożnej. Wszędzie były ozdobne krzewy. I ten piękny duży balkon. Już chciałam na niego wejść.
- Ładny. – powiedziałam.
- Dzięki. – odrzekli razem.
Chłopcy oprowadzili mnie po mieszkaniu. Jednak zatrzymaliśmy się w pokoju Liama. Było tam duże łóżko i wyjście na ten właśnie balkon.
- O ! .- bez chwili namysłu wyszłam na zewnątrz.
- Ej, Liam zajmij się nią, teraz my idziemy coś do jedzenia przygotować. Trzeba się jakoś odwdzięczyć.- powiedział Harry.
- Z przyjemnością. – powiedział Liam. Widać było w jego oczach troskę. Kiedy chłopcy wyszli odwróciłam się twarzą do Liama.
- Czemu mi nie powiesz co ukrywasz?- zapytałam.
- Poprostu. To rzecz prywatna, którą nie będę się dzielił z światem bo mogą skrzywdzić przez to wiele osób.- powiedział.- A może jedną osobę.- odwrócił zwrok.
- O mój Boże ty jesteś…. – Zamurowało mnie- Ty jesteś… Ge… Gee…
- Co ? Nie … Nie … ! Znaczy nic nie mam do gejów. Nic z tych rzeczy. Nie jestem gejem. Czemu tak sądzisz.? – zapytał.
- No… Nie wiem. – zawstydziłam się – Przepraszam.
- Po prostu… To jest za trudne, żeby byłó łatwe. – powiedział.
- Liamie Payne, masz mi natychmiast powiedzieć o co ci chodzi.- zarządałam.
- Myślisz że się ciebie boje? – podszedł do mnie i jego wzrok utknął w moich oczach.
- Myśle że powinieneś się bać. Mam czarny pas Karate. – krzyknęłam.
- Ten pas w niczym ci nie pomoże. – zaśmiał się.
- Liam… Prze…- nie zdąrzyłam dokończyć kiedy Liam mnie pocałował.- Co … Co !!?? – oniemiałam.
- Już wiesz…- powiedział.
- Co tu się wyprawia ? – krzyknął Niall wchodząc do pokoju.
- Właśnie się dowiedziałam że Liam… – przerwał mi Liam.
- Właśnie wychodzi. – powiedział i wyszedł.