Wstałam z podłogi, przynajmniej chciałam wstać, nie mogłam bo Lou się na mnie położył.
- Ej, patrz, patrz która godzina. Nie pora na wygłupy. Muszę się iść przebrać. – powiedziałam.
- Dla niego czas na wygłupy jest zawsze. Wczoraj gra w butelke troche zabardzo go zainspirowała.- zaśmiał się Harry.
- No, to nie zmienia faktu, że jak ze mnie nie wstanie to nie będzie śniadania. – zaśmiałam się. Mina Nialla posmutniała.
- Lou w tej chwili z niej właź bo jak nie… – krzyczał Niall.
- Bo jak nie .. ??- Lou prowokował go spojrzeniem.
- To… Pierdnę ci w twarz…. – zaśmiał się i obrucił się do niego tyłem.
- Przy dziewczynie się nie odważysz cwaniaku. – powiedział Lou.
- Taki pewien ? . – zaśmiał się Niall. Pochwili usłyszałam dźwięk upadającego Louisa w drugą strone.
- Osz ty w życiu coś ty jadł?! – zatkał nos Lou i śmiał się.
- Zależy kiedy . – odparł Niall. – To co z tym śniadaniem?
- Już idę. Tak wogóle to gdzie jest Liam ?. – rozglądałam się po chłopakach.
- Był tu wczoraj w nocy. Może poszedł do domu. – powiedział Zayn.
Zeszłam na dół. Kiedy weszłam do kuchni był tam już wielki talerz naleśników polany sosem klonowym i przyozdobiony truskawami. O pólki opierał się Liam w śmiesznej czapce kucharza.
- Pozwoliłem sobie użyczyć mleka. Reszte sam kupiłem. – uśmiechnął się.
- Kto to wszystko zje to ma jakiś metr . – śmiałam się ździwiona.
- My, Niall… I Niall… Tak napewno Niall. – zaśmiał się głośno. – Idę zawołać chłopaków a ty zacznij się pożywiać zanim Nial zejdzie na dół. – znów się zaśmiał.
Jak też Liam powiedział zaczęłam jeść. Kiedy na dół zeszli chłopcy poszłam usiąść przed telewizor. Puściłam Eske i zaczęłam słuchać muzyki. Po chwili dosiadł się do mnie Liam. Nie był smutny ani zawiedziony. Wręcz przeciwnie, wyglądał na zadowolonego i pewnego siebie.
- Czemu wczoraj wyszedłeś? – zapytałam.
- Nie ważne. Teraz już nie ważne.- powiedział.
- Ahh… – Liam zwrócił uwagę na tv i zaczął chichotać.
- Co jest? – odwróciłam wzrok na ekran i zobaczyłam chłopców, tych samych, którzy siedzieli u mnie przy stole i wygłupiali się jedząc.
- Ahh… Więc One Direction. – odwróciłam wzrok na Liama.
- No tak, przynajmniej już wiesz kim jesteśmy. – zaśmiał się.
- I tak nie wiem kim jesteście. Ale wiem że bardzo was polubiłam.- powiedziałam.
- Przez jeden dzień? Haha, zobaczymy jak pobędziesz z nami dłużej czy nie wpakują cię do psyhiatryka. – zaśmiał się.
- A nawet jeżeli to co z tego?- zapytałam.
- Nic, przynajmniej nie będziemy tam sami. – zaśmiał się i szturchnął mnie delikatnie ramieniem.
- Ty coś ukrywasz, ja to wiem. I się dowiem czego nie chcesz mi powiedzieć. Obiecuję.- zpoważniałam.
- Kate, Liam, no bo brakło nam naleśników. A wiesz kiedy jestem głodny to jestem złyy ! – wykrzyczał Niall i warcząc pokazywał zęby.