*Perspektywa Żelki*
- Nie ma sensu tu dłużej siedzieć.- powiedziałam i przetrałam oczy poczym wstałam i wzięłam za ręce dziewczyny.- Zapraszam was na kawę.
- Z podwójnym mlekiem !- krzyknęła Ola.
- Niech będzie…- przytaknęłam.
- I z szarlotką, bo inaczej nie idę.- zaśmiała się Aga i zabrała do rąk swoje bagaże a my z Olą zrobiłyśmy to samo. Szłyśmy długim korytarzem opierałam się o ramię Agi idąc z nią równym krokiem.
- Naprawdę myślisz że to już koniec?- zapytałam i podciągłam nosem powietrze.
- Nie wiem ale chciałabym tak nie myśleć.- powiedziała blądynka obejmując mnie ramieniem na pocieszenie. Podeszłyśmy do lady miła kelnerka zapytała o zamówienie, zamówiłam trzy kawy i trzy ciastka z dodatkową posypką. Oparłam się łokciami o bar i zanużyłam czubek noca w piramidzie bitej śmietany.
- Dziewczyny, czy ze mną jest źle że wszędzie widzę Zayna ? I na dodatek ktos hamsko musi oddychać jak on…- westhnęłam i zaczęłam się rozglądać. Dwa metry odemnie na blacie lady leżał pijany mężczyzna, jego kruczo czarne włosy były ułożone w nie ładzie jak u mojego chłopaka a niebieska pomięta koszula była dopasowana do jego ciała.
- Ej, patrzcie koleś wygląda zupełnie jak…- zatrzymałam się biorąc do ust wielką łyżke bitej śmietany.- Zayn…- na dźwięk tego imienia mężczyzna posuszył się nie spokojnie westchnął głeboko.
- On płaczę?- zaśmiała się Aga i szturchła mnie lekko. – Idź obczaj bo koleś jest nieźle wstawiony.
- Czemu ja?- zapytałam zniesmaczona. Czułam odraze do pijanych osób co gorsza do bezczelnych pijanych osób.- A jak mnie porwie a wy tego nie zobaczycie?- próbowałam się jakoś wymigać od mojego zadania.
- Pierwsza go zobaczyłaś, a popierwsze przypomina ci Zayna.- zaśmiała się Ola i popchnęła mnie w stronę chłopaka.
- Przepraszam.- poklepałam faceta w plecy a on odpowiedział mi tylko mruknięciem. – Proszę Pana, czy dobrze się Pan czuję ?
- Yyy…. Zostaw mnie!- krzyknął facet i chwiejnym ruchem szybko stał twarzą twarz ze mną, jednak miał zamknięte oczy. Patrzyłam jak wryta bo nie wierzyłam własnym oczą a on zaczył cos mówić.
- Czy nie wie, yy Pani że nie przesz.. Kadza się mężczyźnie który zatapia swoje smutki w alkocholu i śnie? Co że może ten… No..:- mówił chłopak a ja nadal patrzyłam na niego jak wryta.- No że… Holera straciłem szanse na miłość, dziewc… Czyna którą pokochałem pewnie już mnie wymazała ze.. Swojego world… Świata… A ten.. – wyburknął.
- Zayn…- wymruczałam i otarłam jego policzek.
- Jaki Zayn? A ja aa znaczy co?- powiedział pijańskiej mowie i otwarł pomału oczy. Z jego gęstych rzęs ukazały się zaczerwienione oczy.- Yy…
- Zayn, to ja…- powiedziałam i popatrzyłam w jego oczy, chłopak mierzył mnie dokładnie i obserwował z niedowierzaniem.
- Żell…llka..?- plątał się mulat poczym opadł mi na ramiona płacząc.- Żanetko, kochana ja cie przepraszam ale ten noo.. Fhfg… Myślałem że cie nie spotkam nigdy więcej.
- Nie płacz głuptasie.- gładziłam jego kruczo czarne włosy i pocałowałam w sam środek głowy.- Za dużo wypiłeś… Kochany…
- Yy… Nie ważne…- powiedział tuląc sie we mnie bardziej.
*Perspektywa Agnieszki*
- Zayn gdzie oni są !!? – pytałam zniecierpliwiona.
- Tat ama tam …- kiwał palcem zataczając wielkie koło w powietrzu i znów wtulił się w ramię Żanety.
Zobaczyłam grupe przyjaciól siedzących przy stoliku. Zwrokiem szukałam upragnionej osoby wśród tłumu. Kręciołek obojętnym wyrazem twarzy obejrzał się zza siebie, starałam się wpatrywać w jego oczy by się spotkały z moimi. Chłopak odwracając głowę na swoją poprzednią pozycje zachaczył o mój piorunujący jego wzrok. Wpatrywał się we mnie jeszcze 5 sekund poczym uśmiechnął się i przeskoczył stolik i podbiegł do mnie objął mnie w pasie i okręcił wokoło.
- Harryy !!!- skryłam się w jego włosach.
- Nie całuj moich włosów, moje suta dłużej czekały na ten pocałunek.- wyszeptał i przyciągnął mnie szybko do swoich ust, zatopiliśmy się w sobie nie zwracając uwagi na innych.
*Perspektywa Oli*
Poszłam w strone stolika, juz nie obhcodziło mnie nic wiedziałam czego chce. Zobaczyłam stukającego w talerz Louisa bez chwili zastanowieni wskoczyłam na jego kolana i pocałowałam go jak najlepiej umiałam. Kiedy kończyliśmy przygryzłam lekko wargę i popatrzyłam zaciekawiona na ździownego Louisa.
- Nie myślałem że jesteś taka… Ostra…- powiedział speszony Lou.- Podoba mi się to !! Czemu nagle zmieniłaś zdanie?
- Bo kiedy wylatywałeś, przynajmniej miałeś to zrobić zrozumiałam że nie jesteś tylko dla mnie przyjacielem…- powiedziałam i przejechałam palcem po jego szczęce.
- Tylko?- zaśmiał sie.
- Yyy… Moim chłopakiem??!- powiedziałam ostro i znów się na niego rzuciałam.
- Łołoło ! nie tak ostro bo od was buch gorącem zaraz się lotnisko podpali!- zaśmiał się Liam i przywarł ponownie do Kate.
***
Zrobiłam długi ;)
I chcę tutaj osobiście podziękować Agnieszce, która pomogła mi napisać ten dział ! Jesteś kochana i jedyna ! Dziękuje ;* Kocham cię i wogóle wszystkich was Kocham ! ;*