*Perspektywa Żelki*
Zayn odsunął dla mnie krzesło, na które usiadłam, odgarnęłam kosmyk włosa za ucho i odchrząkłam i zaczęłam się nie swojo rozglądać.
- Więc… Jak ci się podoba yy… Nasza muzyka?- zapytała Zayn nie wiedząc co powiedzieć.
- No, lubie… Znaczy fajna.- powiedziałam i zarumieniłam się. Nie byłam tak blisko tego chłopaka. Dzieliły nas zaledwie centymetry, na co moje serce odpowiadało szybkim bycie, a policzki cały czas oblewały się rumieńcem.
- Jesteś chora?- zapytał.
- Nie czemu pytasz?- zapytałam równierz poczym spojrzałam w jego oczy.
- Bo jesteś czerwona i oddychasz jakoś ciężko.- jednak zauważył nie wiedząc co powiedzieć wypowiedziałam pierwsze lepsze słowa.
- Allegia, duszno … Znaczy ciepło.- wydukałam.
- No jest trochę ciepło.- zaśmiał się.
- Oto państwa kawa.- powiedział kelner podając nam filiżanki. Upiłam łyk kawy.
- Czemu jesteś taka cicha? Coś nie tak? Rozumiem, nie chcesz ze mną rozmawiać. Pewnie wyciągłem cię na siłe.- powiedział i przetarł się po włosach.
- Nie, nie… Chcę z tobą rozmawiać, ale nie wiem o czym.- powiedziałam i odważyłam się na ruch. Doknęłam ręką jego ręki. Ale po chwili się wycofałam.
- Żaneta…- wydukał Zayn, nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Tak?- zapytałam w nadzieją w oczach.
- Nic… Trzeba już iść.- powiedział, ale widać było że nie oto mu chodziło.
- Trochę się zasiedzieliśmy, racja.- wyszeptałam i wstałam. Zmierzaliśmy w strone przyjaciół. Obróciłam się na pięci żeby zobaczyć gdzie jest Zayn. Rozglądałam się jednak go nie było. Zrobiłam parę kroków tyłem żeby się upewnić. Uderzyłam o coś plecmi i wylądowałam na podłodze znowu. Tylko że tym razem nie sama, tylko ktoś na mnie upadł razem ze mną.
- Ałł…- wyburkłam.
- Żaneta?- otwarłam oczy i ujrzałam twarz mulata, którego kochałam był nademną między naszymi twarzami było 6 cm różnicy.
- Mamy na siebie parcie.- zaśmiałam się.
- Widocznie… Żaneta ja słyszałem co o mnie mówiłaś…- powiedział.
- Ale co kiedy?- udawałam zdezorientowaną mimo tego że wiedziałam o co mu chodzi.
- Wtedy kiedy zostałaś z Kate na dole. Szłem do łazienki i tak jakby się usłyszało.- powiedział i spojrzał dogłębnie w moje oczy.
- Zayn…- wypowiedziałam jego imię tak bardzo uczuciowo nie wiedząc co dalej powiedzieć.
- Nic nie mów… Ja mogę sprubować.- zanim zdąrzyłam coś powiedzieć przeszedł mnie dreszcz, który zasponsorował mi Zayn głębokim pocałunkiem. Po początkowym braku zrozumienia wtopiłam się i rozpłynęłam się.
*Perspektywa Kate*
Spojrzałam znad napoju w górę, zobaczyłam zdaleka Zayna z Żelką, podłuższym przypatrzeniu zobaczyłam ich ręce, które były splątane.
- Czy my oczymś nie wiemy?- zapytałam kiedy doszli do stolika i uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Tylko jednego…- zaśmiał się Zayn i pocałował Żanete w czoło.