Obudziły mnie lekkie pocałunki, które składał Liam na mojej szyii i ramieniu. Uśmiechnęłam się delikatnie i spojrzałam na mojeo chłopaka.
- Dzień dobry.- wyszeptał słodko i przejechał palcem po moim policzku.
- Muszę iść na dół bo te głodomory bezemnie zginą. – zaśmiałam się i wstałam pomału z łóżka.
- Nigdzie nie idziesz.- zaśmiał się i pociągnął mnie do tyłu poczym bezwładnie opadłam na jego tors. Zaczął mnie łaskotać.
- Przestań głupolu ja nie żartuje.- powiedziałam i wyrwałam się jego objęć ubrałam jego białą koszule i wyszłam z pokoju. Zanim zdąrzyłam zejść Liam złapał mnie i zbiegł ze mną ze schodów poczym postawił w kuchni i przyparł do ściany.
- No sory, my tu jemy heloł !- powiedział donośle Niall.
- Kto wam zrobił śniadanie?- zarumieniłam się.
- Ja… – powiedziała Żelka i pomachała mi na powitanie poczym dolała Harremu herbaty. Liam objął mnie od tyłu w pasie i bujaliśmy się.
- Wyspani?- zapytał Liam i musnął mnie w ucho.
- Jak nigdy powiedział Harry podchodząc do zlewu paradując we swoich zielonych bokserkach.
Po śniadaniu nasza cała 9 plus Paul poszliśmy do Kina na film pt. ”Czekając na wieczność”. Liam objął mnie ramieniem a ja wzięłam w ręce dłoń Żanety żeby nie była samotna. Harry bawił się włosami Agnieszki i mówił jej jakieś sprośne rzeczy do ucha a Louis i Ola rzucali popcornem do niżej siedzących oglądaczy. Zayn z Niallem cały czas się śmiali z filmu . Po filmie poszliśmy do KFC w sferze zamuwiliśmy Crushery i zaczęliśmy rozmawiać.
*Perspektywa Żanety*
Upiłam kolejny łyk napoju poczym stwierdziłam że mój pęcherz potrzebuje spaceru.
- Idę do łazienki, zaraz wróce.- powiedziałam i poszłam do toalety. Załatwiłam swoje potrzeby, podeszłam do umywalki uyłam ręce i obmyłam twarz zimną wodą żeby trochę się ogarnąć. Poprawiłam w lekka fryzure i poszłam w strone przyjaciół. Zapatrzona w posadzke robiłam następne kroki.
- On cię nie kocha zrozum to wreszcie.- powtarzałam sobie. Nagle poczułam że coś się ze mną zderza i znalazłam się na posadzce galerii.
- Sorry…- powiedział chłopak co mogłam sądzić po jego barwie głosu.
- Nic nie szko…- zamurowało mnie kiedy zobaczyłam przed sobą Wysokiego mulata, którego bardzo dobrze znałam.- Zayn?!
- Żaneta? Przepraszam, naprawdę. Szłem do łazienki i jakby cię nie zauważyłem.- tłumaczył sie chłopak.
- Nic się nie stało, dobra idę do reszty.- powiedziałam i zaczęłam zmierzać w stronę stolika.
- Żaneta…?- zawołał
- Tak?- zapytałam.
- Chcesz iść na kawe? Ja stawiam.- powiedział a na moich policzkach pojawiły się wypieki.- Chyba się nie obrażą jak nas na chwile nie będzie.
- Chyba nie..- powiedziałam próbując opanować entuzjazm.
- To chodźmy.- powiedział.
- Chodźmy….- powtórzyłam i podąrzyłam za mulatem.
***
Dziękuje za 7 komentatzy w poprzednim dziale kochani ;) Zapraszam do czytanai